gulasz wołowy z kurkami.....

weszłam wczoraj do sklepu po kiełki rzodkiewki....uwielbiam je i wrzucam prawie do wszystkiego.....
obok kiełków leżały tacki z kurkami.....nie mogłam się oprzeć, choć wolę takie zebrane własnoręcznie...ale to w przyszłym tygodniu...:D
i co tu zrobić z tymi kurkami.....no jajecznica to podstawa.....ale,że wieczór to był to wymyśliłam obiad na dzisiaj....zupełna wariacja....
kupiłam wołowinę na gulasz, pokroiłam na mniejsze kawałki....
w garnku rozgrzałam oliwę, do tego wrzuciłam pokrojoną białą cebulę i jedną czerwoną + 5 zgniecionych ząbków czosnku....zeszkliłam.....
na patelni na też rozgrzanej oliwie pojawiły się kawałki mięsa obsypane wcześniej solą, pieprzem i ostrą papryką.....z każdej strony je obsmażyłam i dorzuciłam do garnka.....
dolałam do tego 2 kubki wody, wrzuciłam jeszcze kilka ziaren ziela angielskiego i kilka listków liścia laurowego....i nasypałam jeszcze trochę ostrej papryki......
dusiło się to wszystko co jakiś czas mieszane aż wołowina była prawie miękka..
na tej samej patelni posmażyłam pokrojone kurki i dorzuciłam do powstającego gulaszu....
i jeszcze pomidor pokojony też tam wylądował.....
dusiło się jeszcze to wszysto jakieś pół godziny...aż w/w zmiękła całkiem......
do tego obowiązkowo dwie garście kiełków rzodkiewkowych i smacznego!
zaniosłam rano chłopakom w pracy z kaszą jaglaną podany...:) zniknęło w mgnieniu oka czyli chyba ok był...:)






Popularne posty