środa, 27 sierpnia 2014

wariacja na mielone indycze....również z wersją bezglutenową..:)

oszczędzać czas zacząć...:) jesień idzie wielkimi krokami....
więc zamiast dzisiaj wygadanego pstrąga mnóstwo mielonych kotletów.....
pół kg mielonego indyczego, Pan mi zmielił w rzeźniku pod blokiem...przy diecie bezglutenowej to jest ważne,żeby mielone było niegarmażeryjne....pchają tam jakieś dziwne polepszacze....
do tego 2 garście słonecznika i garść siemienia lnianego..
spora głowa zblanszowanego brokuła...zgniotłam go z połową puszką ciecierzycy + odrobina oliwy....
do mięsa...;)
zeszkliłam 2 spore czerwone cebule z 4 ząbkami czosnku....zostawiłam do wystygnięcia...
do mięsa...:)
porządnie trzeba wymieszać....
+ ja użyłam soli himalajskiej (dostałam więc korzystam..:)) +świeżo zmielony pieprz +zmielona gałka muszkatołowa +świeżo starty imbir i oczywiście suszone chili...
i sporo posiekanego koperku....
miałam jeszcze kilka liści świeżego tymianku, też wrzuciłam...
znów porządnie wymieszać...:no i oczywiście jajko....nie dość,że zapomniałam kupić, biec musiałam do sklepu pod blokiem to jeszcze jak już miałam zapomniałabym dodać...:)
i znów porządnie wymieszać....
teraz dwie opcje do obtaczania kotletów...: jedna ta bezglutenowa to w mące gryczanej...
druga teoretycznie bezdietowa to w pogniecionych żytnich chlebkach typu wasa...
obydwie smaczne....
na oliwę rozgrzaną na kilka minut, przewrócić trzeba potem na drugą stronę i gotowe....
smacznego!!!
z ziemniaczanym puree z koperkiem i masłem i mizerią trochę inną wersją....
pyszne jak podsumował MŚ...:)

po dodaniu brokuła i ciecierzycy..:)


wersja bezglutenowa...w mące gryczanej...